sobota, 16 sierpnia 2014

Bitwa pod Cycowem - 16.VIII.1920 r.

Każda miejscowość, region określane dzisiaj zwykle mianem „małych ojczyzn” mają swoją historię i żyją lokalną tradycją. Na karty wielkich dziejowych wydarzeń wchodzą tylko te, które chociaż raz zaznaczyły się na nich w szczególny sposób. W naszym kraju cenną spuścizną dziejową są stoczone pod takimi miejscowościami bitwy, nie tylko zwycięskie, ale także przegrane, jeśli polscy uczestnicy wykazali się bohaterstwem. Historia naszej ojczyzny jest tak bogata, że ważne wydarzenia, przypisane niemalże do całej przestrzeni naszego kraju, nie ominęły również miejscowości Cyców. Osada położona we wschodniej części województwa lubelskiego, oddalona 16 km na wschód od Łęcznej.

Rok 1918 przyniósł Polsce i Polakom tak długo oczekiwaną wolność po 123 latach niewoli. Nie był to jednak koniec zmagań wojennych dla Polaków. Przedstawiciele zwycięskich mocarstw na kończącej wojnę konferencji pokojowej w Paryżu ustalili tylko zachodnią granicę naszego kraju. O wschodnią przyszło stoczyć długą i krwawą walkę z nadciągającymi oddziałami Armii Czerwonej. Bój pod Cycowem 16 sierpnia był jedną z wielu bitew, stoczonych na ziemiach polskich latem 1920 r. Choć prowadzony z dala od miejsc, gdzie decydowały się losy wojny, sprawił, że ta niewielka miejscowość chlubnie zapisała się w historii polskiego oręża i stała się znana.

W sierpniu 1920 r. wojska Sowieckiego Frontu Zachodniego pod dowództwem Michaiła Tuchaczewskiego podchodziły do Wisły na linii Dęblin - Toruń. 16 sierpnia rozpoczęto wielką kontrofensywę znad Wieprza na lewe skrzydło i tyły nieprzyjaciela, znajdującego się u bram stolicy (zaplanowaną na 17 sierpnia i przyśpieszoną o jeden dzień na skutek ofensywy Armii Czerwonej). Dowództwo grupy uderzeniowej, koncentrowanej nad Wieprzem, objął sam Naczelny Wódz, marszałek Józef Piłsudski.

Do udziału w tej decydującej bitwie zostaje skierowana między innymi zreorganizowana 4 Brygada Jazdy pod dowództwem płk. Nieniewskiego, a w jej składzie 7 i 3 pułk ułanów.

13 sierpnia grupa kpt. Zygmunta Zajchowskiego, dzielnego oficera i energicznego dowódcy, złożona, niestety z 2 słabych batalionów etapowych (lwowski i łódzki), miała za zadanie osłonę drogi przez Łęczną na Lublin. Kpt. Zajchowski nie dysponował jednak odpowiednim aparatem dowodzenia, jego oddział - odpowiednim wyposażeniem bojowym. Tymczasem na Lublin została skierowana przeważająca dwukrotnie siły polskie brygada bojowa Dotola z Grupy Mozyrskiej. Toteż tamte wydarzenia miały swój ból i dramat. Strach, obawa osłabiały moc polskiego wojska. Uczucie bezsilności towarzyszyło pragnieniu zwycięstwa.

14 sierpnia trwały walki w okolicach Świerszczowa, Garbatówki, Tarnowa, Zabrodzia. 15 sierpnia oddziały wycofały się do Wólki Cycowskiej, by rano następnego dnia, wsparte 2 bateriami dywizjonu artylerii konnej pod dowództwem kpt. Robakiewicza, jeszcze raz uderzyć na Świerszczów i przejąć kontrolę nad szosą Włodawa - Lublin. Dotol na 16 sierpnia zaplanował rozgromić piechotę polską i rozpocząć przerwany marsz na Lublin. Był pewien zwycięstwa.

Bolszewicy pierwsi zaatakowali przed godz. 7 rano Wólkę Cycowską i Janowicę. Polacy, po zaciętych walkach, wycofali się w kierunku wiosek Głębokie, Barki, Biesiadki, Albertów. Jak pisze J. Odziemkowski, „bolszewicy zdawali się być wszędzie”.

O godz. 12 3-ci pułk ułanów dotarł od strony Rejowca do Stręczyna, 4 km na południe od Cycowa, tu znalazł go jeden z wysłanych oficerów i złożył dowódcy, mjr. Cyprianowi Bystramowi, który został nominowany na czasowego dowódcę 4 Brygady Jazdy płk. Nieniewskiego, meldunek o trudnym położeniu dywizjonu w Cycowie. Mjr Bystram polecił przyśpieszyć marsz 7 pułku, znajdującego się w Dobromyślu.

Mjr Bystram, zorientowawszy się w sytuacji, że nieprzyjaciel jest mniej więcej dwukrotnie silniejszy, postanowił „uderzyć głównymi siłami (3. pułk ułanów, dwa bataliony piechoty wsparte artylerią) od południa wzdłuż szosy Trawniki - Cyców i wykonać pomocniczą akcję oskrzydlającą (7. pułk ułanów) wzdłuż rzeki Świnka z kierunki miejscowości Bekiesza”. O tej decyzji poinformował dowódcę 7. pułku, mjr. Z. Piaseckiego osobiście w miejscowości Kulik, dokąd pułk dotarł. Mjr Piasecki miał czekać na rozkaz rozpoczęcia akcji, co było ważne przy tak znacznej przewadze nieprzyjaciela.

Dowódca brygady wysłał swoich łączników do kapitanów Robakiewicza i Zajchowskiego, całą piechotę podporządkował swoim rozkazom. Na zaimprowizowanej odprawie wyznaczono początek natarcia na godz. 16.30, następnie dowódca, zgodnie z obietnicą, wysłał na piśmie rozkaz wyznaczający godzinę rozpoczęcia akcji i o 15.20 odjechał łącznik do mjr. Piaseckiego.

Rozkaz brzmiał: „Na godz. 16.30 naznaczam ofensywę na Cyców: 1szw. 3-go Pułku wzdłuż rzeki Świnka, na skrajnym lewym skrzydle. Ze Stręczyna, wprost na Cyców 2 szwadrony 3 Puł. Uł.W konnym i pieszym szyku. 7 Puł. Uł. ze strony Kulik i wzdłuż rzeczki prawym skrzydłem, posuwając jeden szwadron dla głębokiego obejścia na Cyców ze strony wsi Bekiesza. Ja się znajduję na szosie na Trawniki, na południe od Głębokiego”. (-) Bystram, mjr i d-ca.

Uderzenie brygady polskiej zostało jednak uprzedzone uderzeniem grupy Dolta, który zaatakował od strony Cycowa i Albertowa w kierunku Głębokiego. Siły brygady polskiej toczyły ciężkie walki, czerwonoarmiści stawiali zdecydowany opór. Kpt. Zajchowski, zgodnie z rozkazem przystąpił do walki o 16.30. Kiedy ciężko rannego i nieprzytomnego kapitana odniesiono na tyły, część żołnierzy w panice rzuciła się do ucieczki. „Wszędzie wszystko się łamało i ginęło”. Mimo że próbowano zaprowadzić porządek, zawiodły wysiłki zatrzymania ludzi na stanowiskach. Położenie było bardzo niebezpieczne, żołnierze byli zmęczeni kilkugodzinną walką, a wróg nie osiągnął jeszcze kresu swych możliwości. Nie napływały żadne meldunki o akcji 7. pułku.

Okazało się, że goniec zabłądził i dotarł do dowódcy 7 pułku z 40-minutowym opóźnieniem. Mjr Piasecki wydaje natychmiast rozkaz do natarcia. Odprawę kończy krótkim przemówieniem: „Nieprzyjaciel wtargnął głęboko w nasz kraj, zadając nam straty w ludziach i materiale. Za to wszystko nie należy go oszczędzać, a bić ile się zemści i twardo dotrzymywać placu”.

Tymczasem mjr Bystram podjął decyzję o wycofaniu. Gdy dyktował rozkazy dla łączników: „Akcja 7 pułku spóźniona, wycofać się na Trawniki”, przygalopował łącznik z informacją, że 7 pułk rozbił szarżą nieprzyjaciela na południe od Cycowa i zwycięsko posuwa się naprzód. Wiadomość ta była - jak później wyraził się - „promieniem słonecznym z jeszcze nie rozwianych chmur”.

Mjr Piasecki widział z punku obserwacyjnego posuwające się fale piechoty sowieckiej od Cycowa wzdłuż szosy na stanowisko brygady, ale czekał na rozkaz do natarcia. Dopiero o 17.10, oceniając prawidłowo rozwój wypadków, zmienia rozkaz, uderza trzema szwadronami, zostawiając dwa szwadrony w odwodzie. Szwadrony 3. i 4. rozpoczynają natarcie, zajmują Cyców i zostają zatrzymane na moście pod Wólką Cycowską. Ułani rozbijają rotę saperów. 2. szwadron, zgodnie z rozkazem obchodzi Cyców szerokim łukiem przez Bekieszę, Abramówkę, do szosy na północ od Wólki Cycowskiej i rozbija placówkę nieprzyjaciela. Następnie, a był to moment kryzysu bitwy, uderza spieszonym szwadronem technicznym na skrzydło nieprzyjaciela w kierunku Stręczyna, powodując zamieszanie w jego szeregach, a widząc to, uderza konnym 1. szwadronem, który z ogromnym impetem wykonuje wspaniałą szarżę. Z kolei podciąga koniowodnych do spieszonego szwadronu technicznego i posuwa się w ślad za szarżą. Rozpoczyna się paniczna ucieczka bolszewików. Za rzeką Świnką dostają się pod ogień 3. i 4. szwadronu, które się już tam znajdowały.

Po kilkugodzinnym odpoczynku brygada o świcie 17 sierpnia rusza do pościgu za nieprzyjacielem, już pod dowództwem przybyłego z Warszawy płk. Nieniewskiego. 7 Pułk Ułanów Lubelskich prowadzi pościg aż do Augustowa.

Na naszej ziemi zostali ci, którzy złożyli daninę krwi, łącznie z 3 i 7 pułku oraz piechoty - 4 oficerów, 13 ułanów, 8 żołnierzy; rannych - 4 oficerów, 28 ułanów i 25 żołnierzy oraz 61 ranne i zabite konie. Strat bolszewików nie zdołano obliczyć, zapadająca noc uniemożliwiła dokładne przeszukanie pola walki. Z relacji opisujących można wywnioskować, że były dużo większe.

Droga na Lublin została bolszewikom odcięta.

Na zwycięstwo złożyło się kilka czynników; najważniejsze to: doskonałe dowodzenie mjr. Piaseckiego, postawa artylerzystów i ułanów oraz części piechurów, zagrzewanych do walki przez dzielnego kpt. Zajchowskiego, błąd Dotola, który zaniedbał rozpoznania. Grupa Dotola została zdezorganizowana i nie odegrała już żadnej roli w nadchodzących wydarzeniach. Tak o niej wyraził się Józef Piłsudski: „Gdy wszystkie już dywizje przebiegały po dobrych trzydzieści kilka kilometrów ku północy, główną zagadką była tajemnica tzw. Mozyrskiej Grupy. Właściwie nie było jej wcale prócz 57. dywizji... Wydawało mi się, że śnię...”.

16 sierpnia jak powiedział Marszałek - był dniem, który zawrócił losy wojny w kierunku zwycięstwa nad wrogiem. To ważny dzień w Bitwie Warszawskiej, a bitwa pod Cycowem wysunęła się na czołowe miejsce w działaniach wojennych 7. pułku jako przykład bohaterstwa, inicjatywy na polu walki i przewagi moralnej nad nieprzyjacielem.

Źródła:
- „Zaczęło się od bitwy 1920 r.7 Pułk Ułanów Lubelskich w historii Cycowa”, Egzemplarz bezpłatny wydany na zlecenie Towarzystwa Miłośników Ziemi Cycowskiej, Cyców 2012;
- „Powiat Łęczński - monografia krajoznawcza” Wydane przez Starostwo Powiatowe w Łęcznej, Łęczna 2001
- „Dzieje Cycowa”, W. Czarniecki, G. Figiel, J. Guruba, W. Śladkowski, Cyców 2010
- „Merkuriusz Łęczyński” nr 13, 2000