wtorek, 21 czerwca 2016

Rajd Pamięci Leonarda Zub-Zdanowicza „Zęba” - relacja

Sobota 18 czerwca 2016 r., godzina 6:00. Dla wielu pora przewracania się w łóżku. Jednak nie dla wszystkich. Tego dnia o godzinie 10:00 w miejscowości Borów (gm. Gościeradów) rozpoczynał się Rajd Pamięci Leonarda Zub-Zdanowicza „Zęba” (życiorys pod linkiem Leonard Zub Zdanowicz).









Pobudka, lekkie ogarnięcie, śniadanie, szybkie zakupy. We czterech pakujemy się do auta i ruszamy w drogę. Do przejechania około 130 km. Na miejscu meldujemy się jakieś 15 minut przed wyznaczonym czasem. Do Rajdu przygotowują się już członkowie grup rekonstrukcyjnych. Widać pierwsze znajome twarze. Podchodzimy pod cmentarz w Borowie, gdzie dojeżdża autokar z Lublina. Około godziny 10:00 w miejscu zbiórki melduje się ponad 100 osób. Do nas dołącza piąta osoba z Łęcznej.

Rajd rozpoczyna się od złożenia kwiatów na pomniku upamiętniającym ofiary niemieckiej pacyfikacji, przeprowadzonej 2 lutego 1944 r. W samym Borowie zginęło wtedy ponad 300 osób, a cała wieś została spalona. Pacyfikacja była przeprowadzona również w ościennych miejscowościach: w Szczecynie, Wólce Szczeckiej, Łążku Chwałowskim oraz Łążku Zaklikowskim. We wszystkich wsiach zamordowano według różnych szacunków 800-1300 osób. Po złożeniu kwiatów i odmówieniu modlitwy wychodzimy z terenu cmentarza, formujemy kolumnę i ruszamy w stronę Łążka Chwałowskiego. Po pierwszym asfaltowym odcinku wkraczamy do lasu. Drzewa dają choć trochę tak potrzebnego tego dnia cienia. Teren był niezwykle urokliwy. Po kilkudziesięciu minutach marszu docieramy w pobliże miejsca, w którym doszło do poświęcenia sztandaru 1. Pułku Legii Nadwiślańskiej Ziemi Lubelskiej NSZ. Po odmówieniu modlitwy NSZ ruszamy dalej. W Łążku Chwałowskich odbywa się złożenie kwiatów przy cmentarzu wojennym. Podobnie w Łążku Zaklikowskim. W obu przypadkach nie obyło się oczywiście bez modlitwy ku pamięci ofiar pacyfikacji. W ostatniej z wymienionych miejscowości czeka na nas autokar, który miał zawieźć uczestników do Wólki Szczeckiej. Jednak pojazd bardzo szybko odmawia posłuszeństwa. Część uczestników udaje się zatem pieszo spowrotem do Borowa po swoje auta, cześć jest podwożona samochodami do samej Wólki Szczeckiej. Organizatorom udało się załatwić dodatkowy bus, a i autokar również udało się w końcu naprawić. W każdym razie wszyscy chętni prędzej czy później docierają do celu. W Wólce Szczeckiej najpierw odbywa się msza polowa oraz poświęcenie pomnika pacyfikacji przeprowadzonej w tej miejscowości. Później mieliśmy okazję podziwiać pokaz musztry kawaleryjskiej, po czym mogliśmy udać się na przygotowany poczęstunek. Uczestnicy Rajdu mogli również spróbować swoich sił na mini strzelnicy czy też zjechać na tyrolce. Wszyscy mieli możliwość porozmawiania z byłymi „Zaporczykami” – Marianem Pawełczakiem pseudonim „Morwa” oraz Zbigniewem Matysiakiem pseudonim „Kowboj”.

Wybija godzina 18:30. Piątka Łęcznian pakuje się do auta i po całym dniu spędzonym w pełnym słońcu, we wspaniałej atmosferze i ze świetnymi ludźmi, udaje się w podróż powrotną. Do domów wracamy około godziny 21. Zmęczeni, ale niesamowicie zadowoleni. Wielkie podziękowania kierujemy z tej okazji do organizatorów: Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręg Lubelski, Towarzystwu Gimnastycznemu Sokół oraz do wszystkich uczestników Rajdu. To dzięki takim ludziom pamięć będzie trwać.